Gabriel Maciejewski i Marek Budzisz rozmawiają o książce: Koniec rosyjskiej Ameryki

Dlaczego ta książka jest ważna? Sprzedaż Alaski jest w niej tylko pretekstem do omówienia zagadnień polityki globalnej, Marek Budzisz, z niezwykłą przejrzystością wykłada nam na stół znaczone, polityczne karty i dzięki niemu widzimy jak było. To jest to co kochamy najbardziej. Budzisz lekko i sprawnie łączy kwestie bałkańskie z kwestią podziału hiszpańskiego imperium kolonialnego, bo obydwa te obszary zależą od siebie na płaszczyźnie wielkiej polityki prowadzonej przez Rosję. Budzisz nawet nie próbuje przemawiać do nas znanym z prawicowej publicystyki językiem lokalnych kacyków, wymądrzających się na tematy okołopowstaniowe. On pisze wprost, że powstania w Polsce to element polityki Londynu wobec Petersburga, który miał ów Petersburg skłonić do – pardon – odchrzanienia się od spraw Ameryki Południowej. Ten sposób stawiania spraw jest być może powodem, dla którego nie słyszeliśmy o żadnej dyskusji na temat tej ważnej książki i treści w niej zawartych. Rosja carska nigdy dobrowolnie nie oddawała fragmentu swego terytorium. Jedyny wyjątek stanowi sprzedaż Alaski w 1867 roku, jedna z najciekawszych transakcji handlowych i politycznych w dziejach. W sto pięćdziesiąt lat po tych intrygujących wydarzeniach Marek Budzisz przedstawia ich wszechstronną analizę. Ukazuje decyzję Rosji jako element jej imperialnej polityki, ważne posunięcie w grze, która miała jej zapewnić korzyści zwłaszcza na Bałkanach i Dalekim Wschodzie. To każe spojrzeć na ten krok z innej perspektywy, niż zwykło się to czynić, gdy punktem odniesienia są przede wszystkim stosunki amerykańsko-sowieckie w XX wieku i obecne gospodarcze znaczenie Alaski. Autor umiejętnie polemizuje z niektórymi opiniami zawartymi w literaturze przedmiotu i przekonująco formułuje własne sądy. Jest rzeczą pewną, że na tle ubogiej w danym przypadku polskiej historiografii jego praca jest unikalna i bardzo cenna, ale moim zdaniem mogłaby mieć także zagraniczny rezonans. Świadczy m.in. o gruntownej znajomości rosyjskich doktryn imperialnych i praktyk politycznych, co pozwoliło na przedstawienie kwestii sprzedaży Alaski w nowym oświetleniu i ujęciu. – prof. dr hab. Andrzej Szwarc. Na polskim gruncie naukowym jest to praca de facto pionierska, a już na pewno najdokładniejsza i najlepsza. Jestem przekonany o jej znaczeniu ponad krajowym, zwłaszcza, jeśli zostanie przełożona na angielski (lub rosyjski). – dr hab. Maciej Wojtyński. Marek Budzisz – historyk i manager. Obecnie pracuje w prywatnym biznesie. Wcześniej dziennikarz. Publikował na łamach m.in. Życia, Nowego Państwa, Wprost, Życia Gospodarczego, Rzeczypospolitej. Członek kolegium redakcyjnego Polityki Polskiej oraz Kwartalnika Konserwatywnego (1997-2000). W latach 1997-2001 doradca ministra Szefa Kancelarii URM oraz ministra finansów.

Tagi: ,
 

8 komentarzy

  1. Przeciekawa rozmowa. Chyba najlepsza do tej pory i najbardziej inspirujące niezgadzanie się Panów 😉

  2. Muszę popracować nad tym niezgadzaniem się, bo to dobrze robi na dynamikę sprzedaży

  3. Aleksander i Mikołaj w Rosji, jak Ludwik XIV we Francji.

  4. Może to nie o Alasce ale o Syberii o czym sporo przeczytałem, po czytaniu o podboju Dzikiego Zachodu.

    Syberię dla Rosji „udostępnili” polscy zesłańcy, którzy byli dobrze wykształceniu i latami musie tam mieszkać. Zrobili badania geograficzne, geologiczne a także społeczne. Po 10-15 latach Rosja miała wiedzę jak pozwoliła jej później efektywnie kolonizować Syberię, ponieważ sama Rosja nie miała zasobów intelektualnych aby wykonać taką pracę i w takim czasie.

    Powstanie Styczniowe to trzy zwycięstwa caratu: (i) likwidacja polskich elit, (ii) opracowanie zasobów Syberii (za darmo) i zielone światło do rusyfikacji na  ziemiach polskich.

  5. Więcej takich dyskusji!

    Czyli wnioskuję, że Gospodarz nie koniecznie powinien patrzeć na wszystkie kraje w perspektywie ścierających się klik tak jak to jest w rozbiorowej Polsce bez względu na to czy jest ona na mapach czy nie.

    Widać inne kraje mają lepsze bazy dla swojej państwowości w przeciwieństwie do Polski.

    Wypadałaby kolejna dyskusja z panem Budziszem na temat działalności Anglików przed i w czasach Iwana Groźnego.

    Czy Moskale to są po prostu jacyś sprytni i zrusyfikowani Anglicy z Kompanii Moskiewskiej?

  6. Z tego wynika, mimo, że pan Marek się z tym nie zgodził, że Rosja nie była niezależna. Bo nawet jeśli car podejmuje jakieś rozsądne decyzje, to zawsze jest dwa kroki za innymi graczami albo okazuje się że na koniec zostaje z ręką w nocniku.

  7. Ja rozumiem, aczkolwiek wydaje mnie się, że jeśli państwowość nie ma znamion imperialnych to nie można mówić o żadnej państwowości. Jeśli nie ekspanduje to jest nic nie warta. Rosja nawet jeśli nieudolnie to jednak jakieś imperialne znamiona wykazuje. W Polsce katolicy zdani są na łaskę nie wiadomo kogo.

    Inne mniejsze państwowości istnieją tylko dlatego, że zabezpieczają konkretny przemysł lub szlag handlowy.

    Patrząc na Polskę i jej politykę to jest groch z kapustą.

  8. Kapitalna rozmowa  !!!

    Dopiero teraz znalazlam troche czasu aby sie z nia zapoznac.  Pan Budzisz zaprezentowal namiastke swojej ogromnej i rozleglej wiedzy o Rosji.  Pana konstatacja, Panie Gabrielu, ze ogolnie  NIE  MAMY  zadnego rozpoznania o Rosji i jej polityce – dawniej i dzis – jest jak najbardziej trafna… i jednoczesnie porazajaca  !!!

    Stwierdzenie Pana Budzisza, ze jedynie instytut studiow wschodnich w Polsce z prof. Nowakiem  bada nasze relacje z Rosja… i to glownie te najnowsze – to jakis  HORROR  i  KOSZMAR  w jednym  !!!

    W dalszym ciagu Pan, SN i PGR  pozostaje JEDYNYM, faktycznym zrodlem poglebienia sobie tej absolutnie niezbednej wiedzy…  bo rzeczywiscie my nic o Rosji nie wiemy…

    … swietna rekomendacja tej wyjatkowej ksiazki.

Pozostaw odpowiedź Rotaerk Anuluj

Dane widoczne w formularzu zostaną zapisane w bazie portalu wraz z adresem IP komputera oraz podpisem przeglądarki jako pomoc przy wykrywaniu spamu. Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Informacje o zasadach przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na stronie Polityka prywatności.