Gabriel Maciejewski i prof. Łukasz Święcicki – Depresja instrukcja obsługi. Rozmowa o książce

Kolejna rozmowa Gabriela Maciejewskiego z prof. dr hab. Łukaszem Święcickim, tym razem na temat książki: Depresja instrukcja obsługi, której autorem również (jak omawiane wcześniej: Choroba afektywna dwubiegunowa – Trudności diagnostyczne, Choroba afektywna dwubiegunowa – Scenariusze rozwiązań) jest Pan Profesor.

12 komentarzy

  1. Pan profesor jak poprzednio – bardzo wdzięcznie i rzeczowo, z przykładami z życia.

  2. Globalny Wieśniak

    – „Nie ma zdrowych, są nie zdiagnozowani”
    – Depresja jest problemem społecznym i epidemiologicznym. Często przejawia się w zachowaniach agresywnych (sfrustrowanych). Takich ludzi łatwo wypchnąć na ulice i pozabijać.
    – Jak zwykle Coryllus wyciąga sprawy istotne. Miało nie być teorii spiskowych, ale masowe i nagłe tąpnięcie chemii mózgowej brzmi dla mnie jakoś tak MonSanto, czy podobnie…

  3. Żyd Marks powiedział 100 lat temu z kawałkiem, że religia to opium ludu, chyba tylko dlatego, aby inne Żydy (Sackler) mogły od ostatnich 40 lat faszerować ludzi opioidami. https://en.wikipedia.org/wiki/Opioid_epidemic

    Purdue Pharma niby produkuje jakieś syntetyczne opium a mnie się wydaje, że to wszystko jedzie z Afganistanu i gdzie tam jeszcze wdepnął amerykański but no chyba, że potrzeba jest razy dwa i opium w USA rozpowszechniane jest legalnie i nielegalnie.

  4. Oby więcej takich psychiatrów z podwiniętymi rękawami, bo mnie się wydaje, że większość to są podobnie jak wielu pediatrów tylko sprzedawcy pigułek. Po co się brudzić, po co się męczyć jak można komuś szybko ulżyć w ten sposób.

    Do tego podejrzewam ta cała dziedzina otoczona jest grubym kożuchem psychoterapeutów, którzy swoje zajęcia chcą prowadzić w jak najlepszych dla siebie warunkach czyli jak korepetycje u siebie w domu na leżance, tacy ściemniacze.

    I psychiatra może być taki jak pan tutaj zarobiony z ciężkimi przypadkami albo jak Sackler liczyć kaskę i jeździć po aukcjach antyków.

    Tak to jest z wynalazkami, że psychiatria została stworzona aby podważyć Boga a do tego, aby Żydki sobie na tym dobrze zarobiły a teraz ktoś musi ten bajzel posprzątać.

    Podobnie jak z wynalazkiem Internetu, nikomu nie chodziło o umożliwienie ludzkości łatwej komunikacji tylko, aby armia amerykańska mogła szybciej od Sowietów zrzucać bomby atomowe. Bomby na szczęście nie spadły (jeszcze), ale za to mamy blog Coryllusa i PGR. Korzystajmy póki możemy!

  5. Odnośnie tego przypadku pani z Ravensbruck. Bardzo możliwe, że ludzi z depresją takie ekstremalne okoliczności zewnętrzne wcale nie ruszają o ile nie ma konkretnego dla danej osoby wyzwalacza.

    Co najgorsze można ludziom z depresją zrobić to zostawić ich samych sobie.

    Przypadki o których mówi pan psychiatra potwierdzają moją regułę, że są okazy które na pierwszy rzut oka wydają się normalne a tak na prawdę są przypadkami odlotowymi. Ale musi być ten boski margines błędu, bo jak tutaj przewidzieć i usprawiedliwić te wszystkie kombinacje neuronów jeśli jest ich dziesiątki miliardów? To jest idealne miejsce dla statystyków i analityków Big Data. Ciekawe co wie Zuckerberg o czym my nie wiemy.

  6. „…psychiatria została stworzona aby podważyć Boga…” – w tej roli obsadzałbym raczej psychologię. Psychiatria, zwłaszcza nie stroniąca od neurologii, może być i jest rzetelna nauka przyrodniczą, chociaż zajmuje się materią bardzo trudną. Znajomy psychiatra, zresztą biegły sądowy, tłumaczył mi to kiedyś tak, w analogii do informatyki: psychiatra diagnozuje i remontuje hardware, a psycholog – software. Jeśli sprzęt szwankuje, to informatyk nie ma czego szukać, zanim elektronik-serwisant nie wykona swojej pracy. Jeśli pewne „ścieżki” nie przewodzą – to nie ma na to innej rady, jak ich fizyczne „udrożnienie”.

  7. „… To jest idealne miejsce dla statystyków i analityków Big Data. Ciekawe co wie Zuckerberg o czym my nie wiemy. …” – dużo wiedzą n.p. tzw. neurokognitywiści, próbujący badać korelacje między posługiwaniem się pojęciami a aktywnością struktur neuronowych. Nawet zaczynają modelować takie rzeczy, z nienajgorszym skutkiem.

  8. I takie wytłumaczenie ma sens.

    Ciekawe co zachodni psychiatrzy mają do dyspozycji oprócz psychotropów jeśli stosowanie elektrowstrząsów spadło. Mnie wydaje się, że obecna polityka w krajach zachodnich jest nafaszerować pacjenta silnymi psychotropami i wypuścić na ulicę. To potwierdzałoby to co powiedział profesor, że jest tendencja, aby szpitale psychiatryczne zamykać, więc gdzie mieliby podziać się ci ludzie? W normalnym rozrachunku z takiego człowieka robi się kolejny bezdomny żebrak. Przechodząc koło takiego prawie każdemu łatwo jest pomyśleć a nawet powiedzieć, że sam sobie na to zasłużył, bo alkoholik, brał narkotyki, wdał się w hazard albo po prostu źle się prowadził.

    A w każdym z nich kryje się Jezus Chrystus czekający aż ktoś wyciągnie do niego rękę.

  9. Coryllus zaniemówił aż dwa razy. Fantastyczna rozmowa, a ile obrazów, ile nowych relacji. Dobrze się dzieje, że PGR poszerza swą tematykę.

  10. Dobry przewodnik o depresji dla pacjentów i ich rodzin napisany przez powyższego profesora. Podaj dalej.

    https://www.lundbeck.com/upload/pl/files/pdf/Poradniki/DEPRESJA_PORADNIK_2015.pdf

     

  11. Tutaj wydaje się pewien pan poruszył sedno sprawy problemu leczenia umysłowego (po angielsku):

    https://www.youtube.com/watch?v=f0Fi32LbXHA

  12. Bardzo medialna i płytka rozmowa. Uderza szczególnie wzmianka o depresyjnej kobiecie z obozu, która jedynie podczas pobytu nie przejawiała oznak depresji, w pojęciu profesora nie wiadomo dlaczego. I tu właśnie leży sedno powierzchowności takiej  psychiatrii w odfajkowywaniu objawów kwalifikacyjnych. Ano w czasie, gdy ktoś bezpośrednio nastaje na twoje życie, lub też tak się wydaje, zaczyna dochodzić do głosu podstawowy instynkt przetrwania, który rzeczywiście może być silniejszy niż skłonności depresyjne. Ale tylko w tym czasie, kiedy jest niezbędny, na dłuższa metę kierowanie się wyłącznie instynktem przetrwania, czyli mobilizowanie wszystkich zasobów organizmu jest zbyt wyniszczające dla samego organizmu, co może powodować jeszcze większą depresję. Ludzie z głęboką depresją są bierni, dlatego nie rzucają się na druty.

Dodaj komentarz

Dane widoczne w formularzu zostaną zapisane w bazie portalu wraz z adresem IP komputera oraz podpisem przeglądarki jako pomoc przy wykrywaniu spamu. Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Informacje o zasadach przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na stronie Polityka prywatności.