Gabriel Maciejewski – O konsumpcji treści i ciasnocie w głowach

Gawęda Gabriela Maciejewskiego o stymulowaniu emocji i propagandzie treści w literaturze.

2 komentarze

  1. Rotha odkryłam w czasach licealnych, po przeczytaniu Hioba. Potem były: Zipper i jego ojciec, Nosiwoda Mendel, Hotel Savoy i wreszcie Marsz Radetzky’ego. Ale najbardziej wzruszyła mnie Legenda o św. pijaku. A właściwie o małej św. Teresce… Pilch też alkoholik, ale nie ma do Rotha wstanu.

  2. A Wy nadal udzielacie się na Twitterze?

    Wydaje mi się m.in. to medium wydatnie zwęża umysły ludzi.

    Jeśli uczestniczycie w tym to też gotujecie się w tym samym sosie. Strata czasu.

    Ludzie nie wiem czy tylko w dzisiejszych czasach przede wszystkim chcą dać upust własnej wolnej woli czyli też jeśli podstawia im się pewnego rodzaju gotowce nawet jeśli wysokiej jakości to wzbraniają się, bo Imperium produkuje gotowce na wielką skalę.

    A jak ludzie siedzą mało, że przed telewizorem to jeszcze na Facebooku, Twitter i Instagramie to są skołowani do sześcianu.

    Każda wartościowa treść przywalana jest i będzie śmieciem już nawet nie przez Twardocha co przez algorytmy i pretensjonalne posty do 280 znaków.

    Rzeczywiście książka jest jedną z niewielu form przetwarzania treści, gdzie pozostaje miejsce na refleksję.

Skomentuj tropiciel Anuluj

Dane widoczne w formularzu zostaną zapisane w bazie portalu wraz z adresem IP komputera oraz podpisem przeglądarki jako pomoc przy wykrywaniu spamu. Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Informacje o zasadach przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na stronie Polityka prywatności.