Gabriel Maciejewski o konfliktach lokalnych (Cristiada)

Czy można prowadzić wojnę ze złem i się z tym złem dogadywać. Gawęda, której pretekstem jest przypomnienie książki Javier Barraycoa – Cristiada (Los Cristeros Mexicanos 1926-1941), o konfliktach lokalnych, o których co chwila słyszymy, widzimy, włączywszy radio, telewizor, czy otworzywszy połacie codziennej prasy. Czym są konflikty lokalne, jaka jest ich istota i cele, jak mają się do konfliktów globalnych – tych widocznych a częściej całkowicie dla nas ukrytych lecz przecież widocznych dla ich prawdziwych inspiratorów.

Javier Barraycoa – Cristiada, Klinika Języka 2016

5 komentarzy

  1. Wspaniała książka .Przypomina mi się od razu Konfederacja Barska ze względu na  spontaniczność ,długotrwałość i powszechność tego wewnętrznego zrywu . Zakończone zdradą i interwencją obcych . Podobnie jak w Meksyku . Bardzo czułem się zbudowany historią Kristiady jako wierny katolik . To jest jak księga hagiograficzna chociaż sama pozycja jest małych rozmiarów .

  2. Konfederacja barska nigdy nie była o krok od zwycięstwa w przeciwieństwie do Cristiady. Konfederacja nie była też tak powszechna i nie miała takiego rozmachu. Cristeros wygrywali bitwy, a barzanie nie, konfederaci walczyli głównie z przyszłymi zaborcami a meksykanie formalnie ze swoimi federales itd…

    Na temat m.in.: Cristiady prof. Bartyzel popełnił cegłę „Krzyż pośrodku księżyca”.  Wcześniej (lata 90-te) były artykuły w „Szczerbcu”. O Cristeros pisał też Andrzej Solak.

    Jerzy Waldorf  popełnił w 1936 w „Prosto z mostu” płomienny wywiad z Leonem Degrelle, który właśnie wrócił z Meksyku z Cristiady. Ruch Degrelle’a nie przypadkiem nazywał się Rex od Viva Cristo Rey

  3. Dobre! Tak trzymać!

    Retinger zdaje się pochodzenia żydowskiego to przykład diabła wcielonego, który tak wspiera tych, którzy opuścili swą gardę, że, ładuje ich do samolotu, który następnie zupełnie przypadkiem zwala się do morza. Można powiedzieć, że katastrofa w Gibraltarze to taki przedsmak Smoleńska.

  4. Poczyniłem porównanie  do konfederacji jeszcze z jednego powodu . Przed jej nastaniem przecież powstał projekt  ustawy nadający innowiercom praw politycznych co można było uznać za  piątą kolumnę po nastaniu króla wspieranego obcymi wojskami . Wiadomo ,że  analogia Cristiady do Konfederacji Barskiej ma się słabo co do faktów ale problem innowierczy jest jednak podobny .Wpływ prawosławnych i protestantów na  Rzeczpospolitą był zwyczajnie naciskiem służącym rozbiciu państwa .To przegrywanie bitew musiało mieć swoje przyczyny polityczne ,z resztą pospolite ruszenie było dość często nieskuteczne w bitwie . To dopiero zdyscyplinowane wojsko rozstrzygało batalie . Co do powszechności ,to w tamtych czasach ,jeśli szlachta zawiązała  w 66 miejscach Korony i Litwy take powstania ,to już analogia jakaś jest . Zaistniał w każdym razie fakt jawnego buntu przeciw obcym porządkom co do polityki i wyznania religijnego ,które wiązało się z  polityką nieodłącznie  .

  5. Odnośnie   podanych źródeł ,to chętnie po nie sięgnę . Zwłaszcza prof. Bartyzel i Jerzy  Waldorf wzbudzają zainteresowanie .

Skomentuj Korneliusz Anuluj

Dane widoczne w formularzu zostaną zapisane w bazie portalu wraz z adresem IP komputera oraz podpisem przeglądarki jako pomoc przy wykrywaniu spamu. Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Informacje o zasadach przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na stronie Polityka prywatności.