Gabriel Maciejewski i Prof. Grzegorz Kucharczyk: Hohenzollernowie – Sezon II, część 2

Gabriel Maciejewski i Prof. dr. hab. Grzegorz Kucharczyk na Zamku w Karpnikach kontynuują rozmowę o Hohenzollernach. Pretekstem do tej interesującej rozmowy, tak jak poprzednio, jest książka, której autorem jest prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk, wydanej nakładem Wydawnictwa Poznańskiego, pt.: Hohenzollernowie.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/hohenzollernowie/

Część pierwsza:

Gabriel Maciejewski i Prof. Grzegorz Kucharczyk: Hohenzollernowie – Sezon II, część 1

10 komentarzy

  1. Gdyby misja TVP nie była fikcją, to Kurski w podskokach kupiłby te dwie wspaniałe części wywiadu. I od razu by to puścił na wizji. Dziękuję i pozdrawiam!

  2. Oczywiście patrzę bardzo subiektywnie, tzn z pozycji świeżo zlikwidowanego Księstwa Siewierskiego a także jako czeladzianka. Przez krótki czas po trzecim rozbiorze byliśmy pod władzą tej dynastii. Mój obszar znalazł się w Prusach.
    Profesor mówi ze wg Niemców nie było w Polsce mieszczaństwa? 🙂
    W Czeladzi czyli co prawda w Księstwie, ale z katolickim biskupem krakowskim jako księciem, byli dość zamożni mieszczanie. Dopiero pod Prusakami i Napoleonem ten stan bardzo się skurczył i zubożał.
    Ale rozmowa szalenie ciekawa. Piękne dzięki obu panom.
    .

  3. Wojciech Kaniewski

    Bardzo dziękuje proszę o więcej.

  4. ta dieta niemiecka, to zaiste, nic nie warte kiełbacha z kapustą. Polska kuchnia to prawdziwa kuchnia. Robię bigos, z podpiekana kapustą. Lepszy od tego zapach ma tylko placek ze śliwkami.

    Kiedyś na blogu Coryllusa zamieszczono link do opisów von Moltke`go ale tego osobnika, który jeszcze za życia naszych królów opisał historie I RP.  Zachwycony był poznańska ziemią a szczególnie dlatego, że nie mógł się doliczyć ile tam było tych owiec, ta mnogość owiec i urodzajów i dóbr wszelakich  bardzo mu imponowała i nic nie napisał o cofce cywilizacyjnej.

  5. Moltke starszy był w porządku gościem

  6. No, ale nie jest. Zapała triumfuje

  7. Jednoczenie Niemiec przez Prusy jak jednoczenie Ojropy przez Niemcy. Więzy gospodarcze, celne, autostrady. Następnie die Kultur, a dalej… zamordyzm.

  8. pewnie Prusacy nie mogli też znieść faktu, że efektowne kury nazywane są polskimi, więc jak czytam w Wiki:

    „Niegdyś wszystkie kury czubate w Europie nazywane były Polskimi, zmieniło w roku 1869 na kongresie hodowców w Dreźnie nazwano je Paduaner (Padewskimi), wtedy Rzeczypospolitej Polskiej nie było na mapie. W Polsce i na całym świecie (z wyjątkiem nielicznych krajów – w tym niemieckojęzycznych) nazywane są Czubatkami polskimi brodatymi, ale często można spotkać się z niepoprawną nazwą Padewska.”

  9. „We’ll be back … Soon”. Trzymam za słowo.

    Ale nie mogę zgodzić się z prof. Kucharczykiem co do przemilczenie obecności czarnych kobiet w Marchii Wsch. Przecież czarnymi kobietami są Polki. Jeśli opis Polaków o ciemnej karnacji i ciemnych włosach dominuje w Ost Mark Roman, no to ich matki, siostry i towarzyszki życia muszą również być ciemne a może i czarne. No bo skąd się mogła wziąć Czarna Madonna, jak nie ze Schwartze Ost Mark? Dlatego pruskie wydanie SN jest niezbędnie konieczne.

    Pewnie mi nie uwierzysz, ale ja od razu pomyslałem sobie o Vinetou, kiedy profesor zaczął mówić o tej Ost Mark Roman.

    Muszę się też zapytać prof. Kucharczyka o źródłosłów pojęcia szuryzmu, bo mnie się to kojarzy z angielskim „sure”.

    Zużyłem chyba już przedostatnie bajty na oba filmy i nie żałuję. Horyzonty niniejszym rozszerzone. 100/100. Rzeczywiście warto by dać niemieckie albo i nawet angielskie napisy do obu rozmów.

Dodaj komentarz

Dane widoczne w formularzu zostaną zapisane w bazie portalu wraz z adresem IP komputera oraz podpisem przeglądarki jako pomoc przy wykrywaniu spamu. Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Informacje o zasadach przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na stronie Polityka prywatności.